O tym, jak maleńkie dziecko uratowało mi życie

O tym, jak maleńkie dziecko uratowało mi życie

Był piękny, mroźny, słoneczny, styczniowy dzień. Trzy dni temu obchodziliśmy Sylwester i głęboko wierzyłam, że będzie to wyjątkowy rok.

 

Taki był !

 

Było już południe, gdy zadzwonił telefon. Czekałam na dobrą wiadomości, więc szybko pobiegłam, by go odebrać.

Jednak wiadomość, którą usłyszałam nie była tą, na którą czekałam.

Zimny, bezduszny głos w słuchawce, bez żadnych ceregieli, delikatności przekazał mi “komunikat” , który był największym horrorem mojego życia.

Pacjent, Pani mąż zmarł 15 minut temu. Do widzenia Pani.

 

Koniec

 

Nie wiem co się działo potem, nie wiem gdzie uciekły godziny, ale nastał wieczór. Panował półmrok, a jak siedziałam w fotelu wsłuchując się w oddech mojego maleńkiego dziecka śpiącego w łóżeczku.

Na stoliku obok fotela leżały lekarstwa, które zażywał mój mąż. Dokładnie znałam ich działanie. Przyniosłam szklankę wody, nie chciałam żyć. Chciałam natychmiast dołączyć do mojego męża, kochałam go nad życie. Wysypałam pigułki na rękę i już miałam je połknąć, gdy nagle usłyszałam płacz mojej kilku miesięcznej córeczki.

 

Zerwałam się z fotela i przez głowę przebiegła mi myśl

 

Co Ty robisz kobieto !

 

Przytuliłam moją maleńką córeczkę do serca, przytuliłam tak mocno, jak tylko potrafiłam i dotarło do mnie, że moja ukochana osoba przecież żyje dalej, żyje w tym malutkim dziecku, że z pewnością jej ojciec chciałby, aby miała cudowne i szczęśliwe życie, że nie mogę jej zostawić samej na tym świecie.

 

Miałam wtedy 21 lat, całe życie przed sobą.

 

Tego dnia wstąpiła we mnie Moc i niewyobrażalna siła, by zrobić coś wielkiego. Siła do tego, by dać światu wspaniałą i wartościową kobietę. Nie miałam wątpliwości, że dam radę i taką kobietą będzie moja córka.

Ta siła sprawiła, że wszystko zaczęło wyglądać inaczej. Przerwałam urlop dziekański. Pogodziłam naukę, wychowanie dziecka z codziennymi zajęciami.

To był także czas, gdy zainteresowałam się psychiką człowieka, umysłem. Przede wszystkim po to, by poradzić sobie z ogromną traumą, jaką jest utrata bliskiej osoby. Do dziś poza Sztuką, praca z umysłem jest moją wielką pasją.

Jestem wdzięczna za dar bycia matką i za to, że maleńkie dziecko uratowało mi życie.

 

Moja córka jest już dorosłą kobietą i bardzo ją kocham.

 

Dziś 8 marca i z tej okazji wszystkim Wspaniałym Kobietom,

życzę Mocy i siły takiej samej,

jaką poczułam w ten styczniowy, mroźny dzień.

 

Twoje miłe słowa ?

Copyrighted Image © Gratiana